wigilia
vigilia (łac.)
czuwanie
00:00
00:00
Pójdźmy wszyscy do stajenki
Wigilia po staropolsku
Na szczęście, na zdrowie,
na ten Nowy Rok,
Żeby wom się darzyła i mnożyła
przynica i groch,
Żeby wom się darzyło w dworze
i komorze
Na kołeczku i w woreczku,
W każdym kątku po dzieciątku,
Daj Boże żebyście mieli tyle wołków
ile w płocie kołków,
Tyle owiec ile w lesie mrowiec,
A w polu żeby stał snop przy snopie,
Kopa przy kopie,
A gospodarz między kopami,
Jak miesiąc między gwiazdami,
Żeby szedł wóz za wozem do gumna,
Jak pszczoły do ula,
I żebyście byli weseli
jak w niebie anieli.
na ten Nowy Rok,
Żeby wom się darzyła i mnożyła
przynica i groch,
Żeby wom się darzyło w dworze
i komorze
Na kołeczku i w woreczku,
W każdym kątku po dzieciątku,
Daj Boże żebyście mieli tyle wołków
ile w płocie kołków,
Tyle owiec ile w lesie mrowiec,
A w polu żeby stał snop przy snopie,
Kopa przy kopie,
A gospodarz między kopami,
Jak miesiąc między gwiazdami,
Żeby szedł wóz za wozem do gumna,
Jak pszczoły do ula,
I żebyście byli weseli
jak w niebie anieli.
00:00
00:00
Wśród nocnej ciszy
00:00
00:00
Gdy śliczna Panna
Wieczór wigilijny
Tadeusz Kubiak
Biały obrus lśni na stole,
pod obrusem siano.
Płoną świeczki na choince,
co tu przyszła rano.
Na talerzu kluski z makiem,
karp jak księżyc srebrny.
Zasiadają wokół stołu
dziadek z babcią, krewni.
Już się z sobą podzielili
opłatkiem rodzice.
Już złożyli wszyscy wszystkim
moc serdecznych życzeń.
Kiedy mama się dzieliła
ze mną tym opłatkiem,
miała w oczach łzy, widziałem,
otarła ukradkiem.
Nie wiem, co też mama chciała
szepnąć mi do ucha:
bym na drzewach nie darł spodni,
pani w szkole słuchał…
Niedojrzałych jabłek nie jadł,
butów też nie brudził…
Nagle słyszę, mama szepce:
- Bądź dobry dla ludzi.
Tadeusz Kubiak
Biały obrus lśni na stole,
pod obrusem siano.
Płoną świeczki na choince,
co tu przyszła rano.
Na talerzu kluski z makiem,
karp jak księżyc srebrny.
Zasiadają wokół stołu
dziadek z babcią, krewni.
Już się z sobą podzielili
opłatkiem rodzice.
Już złożyli wszyscy wszystkim
moc serdecznych życzeń.
Kiedy mama się dzieliła
ze mną tym opłatkiem,
miała w oczach łzy, widziałem,
otarła ukradkiem.
Nie wiem, co też mama chciała
szepnąć mi do ucha:
bym na drzewach nie darł spodni,
pani w szkole słuchał…
Niedojrzałych jabłek nie jadł,
butów też nie brudził…
Nagle słyszę, mama szepce:
- Bądź dobry dla ludzi.
00:00
00:00
Przybieżeli do Betlejem